Przygoda kierowcy Amazona

Moja przygoda kierowcy (a właściwie kuriera), czyli ku przestrodze!

Amazon – światowy lider w sprzedaży internetowej, pewnie większości z was dobrze już znany, zawsze oferował „pracę dla każdego”. Wystarczy,że będziemy podążać za mottem firmy, czyli: ciężko pracować, dobrze się bawić (nie wiem kiedy bo z Amazonem nie ma na to czasu) no i oczywiście tworzyć historię. Postanowiłem spróbować i przekonać się na własnej skórze jak to tak naprawdę jest. Ponieważ nie interesowała mnie praca w magazynie a raczej praca kierowcy to wybrałem ofertę kuriera rozwożącego paczki. Zanim jednak rozpocząłem rozwozić paczki vanem, dorabiałem na rozwożeniu mniejszej ilości przesyłek ale za to własnym samochodem osobowym. Tak, zgadza się tak jak napisałem, samochodem osobowym nie vanem. Amazon oferuje tzw. Amazon Flex, gdzie można używać własnego auta (i tutaj nie koniecznie musi to być van). Pozwoliło mi to na swego rodzaju niezależność w dorabianiu do rodzinnego budżetu, jednak po pewnym czasie postanowiłem jeździć bezpośrednio dla Amazona (tym razem już vanem a nie samochodem osobowym) i zatrudnić się na stałe, czyli tzw. Full Time.

Pracę rozpocząłem tuż przed śwętami Bożego Narodzenia. Auto wypożyczyłem z agencji, ponieważ nie posiadałem swojego vana. Może zanim przejdę do zarobków i kwestii finansowych kilka słów o tym jak wyglądał mój dzień w pracy.

Otóż, każdego dnia o godzinie 8:00 rano należało zameldować się na tzw. Yard (miejsce załadunku towaru) pomimo, że załadunek rozpoczynał się dopiero o godzinie 10:30. Oczywiście czas ten, spędzony w sumie na niczym innym jak tylko na czekaniu nie wliczał się do godzin pracy. Innymi słowy był nieodpłatny! Po załadowaniu wszystkich przesyłek ruszaliśmy wszyscy w wyznaczone trasy. Z reguły pracę kończyłem po rozwiezieniu wszystkich przesyłek, czyli tak około 20:00. W przypadku dostarczenia paczek przed 20:00 musiałem pomagać innym. Nie było by w tym nic złego gdyby zdarzało się to od czasu do czasu, niestety była to moja rutyna. Oczywiście w okresie świątecznym miało miejsce częste dostarczanie paczek po godzinie 21:00 i tutaj również niestety bardzo często, rodowici Anglicy, jak rozumiem po prostu nie otwierali drzwi. W okresie świątecznym, zarówno jak pracy po godzinach można się było spodziewać opadów śniegu. Choć zjawisko to nie jest tutaj często występujące to tym razem śnieg spadł a ja musiałem stawić się w pracy. I tym razem nikogo nie interesowało bezpieczeństwo kierowców . Vany musiały wyjechać a paczki miały zostać dostarczone na czas, bo tylko tak tworzysz przecież historię, nieprawdaż?

No i tutaj może na tyle w temacie samej pracy kuriera. Teraz może, opiszę po krótce jak to wszystko wyglądało od strony finansowej.

Zanim zaczniecie pracę należy poszukać agencji, dla której będziecie pracować i tutaj zaznaczę, że jest ich wiele i każda z nich ma inne stawki. Agencja, dla której świadczyłem usługi płaciła i pobierała poniższe kwoty:

Koszt wypożyczenia vana to £225 tygodniowo + depozyt za 5 tygodni odciągany z każdego Payslipa, do tego dochodziło £25 tygodniowo dla umbreli jako że tylko taka forma zatrudnienia odpowiadała Amazonowi. Do kosztów dochodziło również paliwo, za które agencja zwracała £0.16 za mile, warto nadmienić, że agencja nie wypłacała całości mil ile faktycznie kierowca przejechał tylko tyle ile ich „super system” wyliczył za trasę. I to by było tyle na temat kosztów a teraz przejdźmy do zarobków.

Agencja, dla której pracowałem oferowała £115 za dzień + £5 jeśli używałeś własnego telefonu do obsługi aplikacji Amazon. Jeśli przyjmiemy, że pracujemy przez 5 dni w tygodniu jeżdżąc własnym vanem to można by wyciągnąć niezłe pieniążki. Hmm, niestety i w tym przypadku Polak był znowu głupi po szkodzie. W okresie świątecznym manager z Rumunii oferował 5 dni tym co mają vany z agencji i 3-4 dni dla tych co mają własne vany. Tak tylko dodam, nie żeby być niemiłym ale swoim rodakom oferował 5-6 dni.

Myślę, że warto wspomnieć jakie negatywne podejście było samych pracowników magazynu do kierowców, być może była to zazdrość do nieco innych zarobków jakie były między kierowcami a magazynierami, wyciskanymi jak przysłowiowe cytrynki.

Z mojego punktu widzenia, Amazon to tzw. „współczesne niewolnictwo”. Zapewne ktoś z was zada teraz pytanie typu: to po co w ogóle iść tam do pracy? Nie zapominajmy jednak, że firma ta ma miliardowy budżet, a co za tym idzie, spece od marketingu wiedzą, jak przyciągnąć i skusić nas do pracy obiecując masę benefitów, choćby w postaci darmowego wyżywienia (jak to ma się aktualnie w Polsce) lub możliwości rozwoju i osiągnięcia życiowego sukcesu. I na takie coś dałem złapać się i ja: „…zostań własnym szefem, pracuj kiedy chcesz, zarabiaj do £750 tygodniowo… „ a do tego dodajmy logo Amazona (firmy, którą przecież zna każdy) i mało kto nie da się na to złapać.

Tak na marginesie, zastanawiam się, kiedy od publikacji tego tekstu pojawią się naciski Amazona aby usunąć ten artykuł.

Artykuł ten stworzony został ku przestrodze dla wszystkich, którzy poszukują takiej pracy a po prostu nie chcieliby przechodzić tego co ja doświadczyłem na własnej skórze.

Jeśli masz jakieś doświadczenie ze swojej pracy (pozytywne lub negatywne) i pragniesz się nim podzielić to napisz do nas już dziś a my opublikujemy Twój tekst: info@sheffield24.pl

Designed by Freepik

Advertisement
PODZIEL SIĘ

3 KOMENTARZE

  1. To był Grzegorz Brzęczyszczykiewicz z chrząszcze chszczeboszyce powiat łękołody 🙂

  2. Rowniez mialem taka przygode z Amazonem
    Kolega i tak dość łagodnym słownictwem to opisal. Na poczatku daja po 90 dropow w spokojnej lokalizacji na zachęte a po jakims czasie po 160 do 230 w zatłoczonych centrum miastach. Lubię zawód kierowcy i po wpadce z amazonem zrobiłem sobie prawo jazdy kat C+E teraz mam spokoj i 1-3 dropy dziennie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Skomentuj
Podaj swoje imię